W bursie zawrzało od emocji, ale tym razem to nie zasługa szybkich procesorów, lecz strategicznego planowania. Chłopcy z Grupy 3 udowodnili, że najlepszy tryb „multiplayer” to ten, w którym przeciwnika widzi się twarzą w twarz. Zorganizowane rozgrywki gier planszowych stały się świetną alternatywą dla świata wirtualnego. Zamiast wpatrywać się w monitory, wychowankowie zasiedli przy stołach, by trenować logiczne myślenie, cierpliwość i – co najważniejsze – bezpośrednią komunikację. Każda partia była dowodem na to, że planszówki potrafią dostarczyć tyle samo adrenaliny, co najnowsze strzelanki, oferując przy tym coś bezcennego: integrację w realu.